Kiedyś pewien mądry człowiek powiedział mi, że mogę usłyszeć głos swojej Duszy.
– Jak to zrobić? – zapytałam.
– Zadaj pytanie. – odparł.
Hm, to bardzo proste, pomyślałam. Gdzie jest haczyk? 
– A potem zaczekaj w ciszy na odpowiedź. – dodał.

 

Pracowałam wtedy jako coach i w zadawaniu pytań byłam całkiem niezła. Na tym w końcu polegała moja praca. Po tym spotkaniu coś zaczęło się zmieniać. Zaczęłam zadawać inne pytania, sobie i światu, i czekać na odpowiedzi. Wtedy też zaczęłam przyciągać klientów, którzy również szukali odpowiedzi i pytali o wielowymiarowość istnienia, podświadomość, Wyższą Jaźń, życie po śmierci i wieczne życie duszy.  Metody coachingowe, mimo że bardzo pomocne na poprzednim etapie mojego życia, przestały mi wówczas wystarczać. Płynęły do mnie odpowiedzi, o których istnieniu nie miałam dotąd pojęcia. Dzisiaj wiem, że to m.in. dzięki wsparciu Duchowych Przewodników.  I dzięki pielęgnowaniu stanu ciszy w sobie. Przez wiele miesięcy miałam wewnętrzną pauzę. Bo wychodzi na to, że trzeba samemu przestać gadać, żeby zacząć słuchać. Nasłuchiwałam…

 

Szukałam wtedy dla siebie metody, która będzie poszerzona o aspekt duchowy i otworzyłam swoje serce na to, by przypłynęło to, co ma przypłynąć. . Kompletnie nie podejrzewałam wówczas, dokąd mnie ta podróż zabierze.

 

Ścieżka Samoprzypominania

 

Zawsze, odkąd pamiętam, czułam się wspierana przez świetliste istoty. Jak wiele dzieci czułam, widziałam i doświadczałam kontaktu ze światami pozafizycznymi, i jestem wdzięczna moim rodzicom, że nigdy tego nie kwestionowali. Rozmawiałam z Aniołami, czułam ich prowadzenie, słyszałam ich wskazówki. Czułam też energię ludzi i miejsc, przepowiadałam różne wydarzenia, rozmawiałam ze zmarłymi z mojej rodziny. Miałam również świadome sny oraz tzw. sny prorocze, w których pojawiały się konkretne przekazy. W snach również wychodziłam z ciała, spontanicznie odbywałam podróże astralne, nawet nie wiedząc wówczas, że to tak się nazywa. Moja Dusza latała i uczyła się różnych umiejętności, podczas gdy moje ciało fizyczne spało. Dopiero w bardzo konkretnej pracy ze snami, pod okiem sennej przewodniczki, dowiedziałam się, co mi się przez te wszystkie lata przydarzało. Teraz wcale się nie dziwię, że zawsze ciągnęło mnie do pracy z podświadomością. Wówczas te wszystkie kawałki dopiero się we mnie układały.

 

Ale zanim dojdę do tego, co tu i teraz,  opowiem jeszcze parę słów o latach wstecz, ponieważ mam nieodparte wrażenie, że wiele osób czytających te słowa będzie umiało się z tym utożsamić. Było tak, że zdecydowaną część tych darów związanych z postrzeganiem pozazmysłowym odłożyłam do skrzyni, ponieważ – zapewne z powodu programowania społecznego – zaczęłam się wstydzić tej „dziwnej”, innej części siebie. Tłumiłam w sobie te ciągoty, aż do momentu, gdy wiele lat temu usłyszałam od Pachamamy przekaz podczas snu: Pachamama powiedziała mi, że jestem w ciąży. W tamtym czasie codziennie zapisywałam swoje sny. Zapisałam przekaz i poszłam dalej spać. Po obudzeniu się odczytałam poranne notatki, zrobiłam test i okazało się, że tak, faktycznie jestem w ciąży.  To rozpoczęło całą serię wydarzeń, dzięki którym coś zaczęłam sobie przypominać – zaczęłam przypominać sobie ukryte w skrzyni skarby. Odbierałam mnóstwo subtelnych komunikatów różnymi kanałami, czasem naprawdę balansując na granicy szaleństwa. Zaczęłam robić to również dla innych ludzi, nie zawodowo, po prostu „przypadkowo” mi się to przydarzało. Przewodnicy mówili do mnie dużymi literami, CapsLockiem, ale ja jeszcze nie miałam odwagi się zmienić i przyznać się przed światem, że taka jest moja droga. Wkrótce potem poznałam medytację zen. Ucząc się przebywania w ciszy własnego serca, zaczęłam słyszeć, co moja Dusza i moi ówcześniejsi Przewodnicy do mnie mówili. A nasze Dusze i Przewodnicy mówią do nas cały czas. Wtedy już za dużo było tych wszystkich znaków, by je dłużej ignorować.  I choć momentami myślałam, że zwariowałam, gdy się tym dzieliłam z osobami z mojego otoczenia,  a one wymownie pukały się w głowę, to już wtedy wiedziałam, że jestem na swojej ścieżce i zaczęłam sobie wszystko przypominać. Wreszcie z szamotaniny weszłam w sferę ciszy i spokoju. To poprowadziło mnie dalej. 

 

Okazało się, że skrzynia, którą zatrzasnęłam wiele lat temu, nadal była pełna skarbów. Wystarczyło przytulić je, uznać, chcieć znów się z nimi połączyć i zaprosić do swojego życia. Ale zanim w pełni pozwoliłam się Duszy prowadzić, miałam jeszcze sporo do uwolnienia i do przepracowania. Przez cały ten czas czułam jeszcze większe wsparcie moich Duchowych Przewodników. Przychodzili w procesach i snach. Wylewało się ze mnie wszystko, co przez lata było we mnie stłumione, stłamszone, wyparte, głęboko schowane i ukryte. Żal, wstyd, złość, rozpacz z dna oceanu. I trzeba było się tym zająć NAJPIERW. To zrobiło niezłe przetasowanie w moim życiu, w relacjach, w wartościach. Nadal mam dużo od odblokowania, bo życie trwa nadal, ale wreszcie nie tłumię w sobie tego głosu. I znacznie mniej czasu zajmuje mi już usłyszenie tego, co robić i jak sobie pomagać.

 

W tamtym czasie głębsze zrozumienie przyniosły mi studia nad nowymi nurtami psychoterapeutycznymi, podważającymi pomysł, który królował w psychologii przez lata, jakoby nasz umysł był monolitem. Takie kierunki terapeutyczne jak np. IFS, którego miałam przyjemność uczyć się wówczas od Michała Pasterskiego, odkrywały przede mną nowe królestwa. Co to była za ulga móc wreszcie powiedzieć to głośno: tak, nasz umysł składa się z różnych części! I te części pełnią różne funkcje, czasem w sposób bardzo ekstremalny i wytrwały. Piękne w terapii jest to, że z tymi częściami można dialogować, rozmawiać, uwalniać je z pełnienia tych ról w skrajny sposób. To się zresztą dzieje w wielu różnych nurtach: w hipnoterapii, w terapii Voice Dialog, terapii schematów i innych. To był mój kolejny etap, kiedy zorientowałam się, że jestem już bardzo blisko odkrycia dla siebie czegoś bardzo ważnego.

 

W tamtym czasie zaczęłam doświadczać wyjątkowych koincydencji, które pokazywały mi, że jestem na właściwej ścieżce. Były też trudne wydarzenia, jak np. śmierć bliskich członków rodziny. Każda moneta okazywała się mieć dwie strony medalu. Za trudnymi przeżyciami stały piękne lekcje dla Duszy. Na szczęście wtedy już umiałam co nieco obchodzić się i z ludzką, emocjonalną perspektywą, jak i duchową. A ponieważ czułam do tego łatwość i uwielbiałam się uczyć (nadal uwielbiam), postanowiłam, że chcę pogłębiać te na nowo przypomniane dary. Po latach pracy w coachingu rozpoczęłam szkolenie na hipnoterapeutkę i uzyskałam dyplom Mastera Hipnozy i Hipnoterapii. Obecnie specjalizuję się w nurcie transpersonalnym, który opiera się na założeniu, że jesteśmy istotami wielowymiarowymi. Ten rodzaj sesji pozwala również na pracę regresyjną w stanie głębokiego relaksu, która sięga daleko do przeszłości, również do przeszłych wcieleń. 

 

 

Obok sesji hipnoterapeutycznych, podczas których wprowadzałam klientów w stan kontaktu z podświadomością, duszą, Wyższą Jaźnią, zaczęłam robić sesje terapeutyczne metodą Czytania Duszy. To bardzo unikalna technika pracy polegająca na głębokim wglądzie w Twoją sytuację z poziomu ścieżki Twojej duszy, która odbywa się właśnie przy wsparciu Duchowych Przewodników. Podczas takiej sesji pokazywane są przyczyny różnych problemów i blokad, a Przewodnicy udzielają wsparcia i dają wskazówki osobie, która szuka odpowiedzi. Metoda ta okazała się ona dla mnie wyjątkowo dostępna, ponieważ ucząc się, czułam, że ja tylko sobie przypominam coś, co dawno temu wiedziałam. To było w instynkcie, w sercu, w snach i medytacjach.

 

Uważam, że wielu ludzi ma predyspozycje do odczuwania świata zmysłami wewnętrznymi, tylko nie każdy chce z nich korzystać, bo albo ma inne cele na to wcielenie, albo zwyczajnie go to nie pociąga.  Mogą się one różnić w zależności od osobowości. Niektórzy mogą mieć skłonność do jasnowidzenia, inni do jasnoczucia, jeszcze inni do jasnowiedzenia lub jasnosłyszenia. A najczęściej jest to miks kilku tych wewnętrznych modalności. Czasem ktoś mówi, że na pewno nie ma takiego daru, a potem na sesjach przekonuje się, że jednak jest inaczej.

 

Ta niezwykła praca i transformacja duchowa doprowadziły mnie do wniosku, który zmienił mnie na zawsze – jestem skuteczna w pracy i pomocna dla klientów, kiedy dbam o swoją energię, o swój dobrostan, a moje serce jest wypełnione miłością. Kiedy czuję się źle, pokłócę się z kimś bliskim albo jest we mnie żal czy lęk, nie biorę się za pracę na rzecz klientów, dopóki nie wrócę do stanu przepływu. To bywa trudne, ale jednocześnie jest to rodzaj błogosławieństwa, ponieważ motywuje mnie to do własnej higieny energetycznej.

 

Swoją drogą, każda praca może nas tego uczyć, czyż nie?

 

Czy to jest przekaz od medium?

 

Nie. Możliwe, że mam jakieś talenty mediumiczne, ale nigdy nie myślałam o sobie w ten sposób i nigdy ich nie rozwijałam. Natomiast w hipnoterapii czy w terapii Czytania Duszy każdy terapeuta ma swoją specyfikę pracy i w moich sesjach faktycznie często się zdarza, że przychodzą dusze bliskich zmarłych, by skontaktować się z moją klientką czy klientem. Czasem potrzebne jest wybaczenie, czasem zrozumienie perspektywy tej drugiej osoby, czasem po prostu doświadczenie wspierającej obecności. Przebieg sesji zawsze podąża za intencją i uwalnia się to, co jest do uwolnienia. 

 

Na moje sesje przychodzą różne osoby: zarówno z jakimiś konkretnymi terapeutycznymi tematami czy blokadami, jak i ciekawe świata osoby, które poznać swoje poprzednie wcielenia lub po prostu doświadczyć uzdrawiającego relaksu połączonego z głęboką podróżą wewnętrzną. Na sesje zapraszam osoby dojrzałe emocjonalnie, które mają kontakt z własnymi emocjami. Podkreślam to, ponieważ perspektywa duchowa potrafi namieszać, kiedy jesteśmy „oderwani”. Warto pamiętać, że jesteśmy istotami duchowymi, ale aktualnie w fizycznych, ludzkich ciałach. Jesteśmy na Ziemi nie bez powodu. Mamy ziemskie ciała. A przez ciała przepływają emocje. Dlatego nie powinno się oddzielać perspektywy duchowej od perspektywy ludzkiej, ziemskiej. 

 

„Na sesje trafiają zarówno osoby bardzo uduchowione, jak i sceptyczne, określające siebie jako wciąż poszukujące. Trafiają osoby, które mówią o sobie, że nie znają się na energii, jak i osoby o rozwiniętych darach jasnowidzenia, jasnosłyszenia, jasnoczucia itp. Każda sesja jest inna, jednak mają wspólny trzon – moi klienci wychodzą zadziwieni tym, jak wiele w nich potencjału. I to jest przeważnie bardzo piękne i poruszające doświadczenie.” 

 

 

 Ale wracając do zadawania pytań. Kiedy zaczynamy zadawać sobie pytania, nieocenionym wsparciem okazują się być nasi Duchowi Przewodnicy.

Zauważyłam, że kiedy wspominam o Duchowych Przewodnikach, ludzie reagują najczęściej na któryś z tych 4 sposobów:

 

  • nie mogą się doczekać kontaktu z tymi wspierającymi istotami
  • obawiają się kontaktu ze swoimi przewodnikami, sądząc, że dostaną od nich „łomot”
  • nie wierzą, że ludzie otrzymują Duchowych Przewodników i że oni również takich mają
  • trochę wierzą, ale jednak bardziej się boją, że kiedy ich spotkają, to nie będą to nasi prawdziwi przewodnicy.

 

Jak odróżnić Duchowego Przewodnika od innej istoty, która się za niego podaje?

 

Po pierwsze, kontakt z Duszą czy Przewodnikami jest bezpieczny, kiedy odbywa się w przestrzeni bezwarunkowej miłości, czyli w Przestrzeni Serca. Zawsze w sytuacjach wglądu warto sprawdzić, czy nie kieruje nami lęk, ponieważ to, co jest w naszej podświadomości, będzie jednocześnie działać jak projektor emocjonalny i może zniekształcać obraz rzeczywistości. 

 

Po drugie, o Duchowych Przewodnikach można powiedzieć wiele, ale nie to, że spuszczają łomot. Mogą być spokojni i sympatyczni albo zdystansowani i zasadniczy, albo niezwykle zabawni, a przeważnie jest to miks tego wszystkiego. Ale na pewno nie można im zarzucić złych intencji, skłonności po połajanek czy agresji. Jeśli w jakiejś sesji wglądu w ścieżkę swojej Duszy usłyszysz informacje, że Twój Przewodnik chce Cię ukarać albo stosuje jakąkolwiek przemoc wobec Ciebie, najlepiej od razu wycofaj swoją zgodę na taki wgląd.

 

Po trzecie, prawdziwy Przewodnik Duchowy nigdy nie będzie chciał Tobą manipulował. Kiedy zauważysz, że podczas wglądu ciągnie Cię w swoją stronę na siłę albo proponuje transakcję wymienną, wycofaj zgodę.

 

Po czwarte, Twój Przewodnik nigdy nie będzie Cię do niczego zmuszał. Może sugerować, podpowiadać, podsuwać tematy do rozważenia, ale nigdy nie zastosuje przymusu. Relacja z Przewodnikiem oparta jest na współpracy, szacunku i partnerstwie, a główną zasadą tej relacji jest prawo wolnej woli. 

 

Po piąte, Przewodnik Duchowy nigdy nie powie, że nim jest, jeśli nim nie jest. Wystarczy zadać mu pytania: czy przychodzisz z miejsca bezwarunkowej miłości i światła? Fałszywy przewodnik nie odpowie tak, jeśli to nie będzie prawda.

 

Przewodnicy starają się pomóc ludziom, służąc swoim doświadczeniem i mądrością, choć sami mogą być na różnych etapach rozwoju. Sami również możemy mieć różnych Przewodników na różnych etapach naszego rozwoju. Jeśli w kontakcie z Przewodnikiem ktoś czuje się rozdarty, to może być sygnał, że coś jest nie tak. Przewodnicy szanują nasze prawo wyboru i wolną wolę, i nie musimy ich słuchać. 

 

 

O Przewodnikach można by pisać i pisać. Kontakt z nimi jest przeważnie niezwykle wzruszający. Przewodnicy Duchowi pojawiają się właśnie w sesjach Czytania Duszy. Pomagają zrozumieć nasze rozterki, pomagają (jeśli mogą) usuwać stare, obciążające zapisy, oczyszczają nas i doenergetyzowują, kiedy tego potrzebujemy. Czasem ich wskazówki są powiedziane bardzo wprost, a czasem z humorem i w sposób bardziej symboliczny.

 

Nie ma dwóch takich samych sesji. Przekazy są tak różne, jak my jesteśmy różni. Podobni, ludzcy, ale bardzo unikalni i niepowtarzalni. Dokładnie o tej metodzie, w czym może być przydatna i na czym polega, napisałam tutaj:

 

 

 

A co na to nauka?

 

Oprócz tego, że prowadzę sesje terapii duchowej, sporo czytam na ten temat. I z przyjemnością zauważam, że nawet skostniałe paradygmaty naukowe zaczęły badać zjawisko czystej świadomości. Zmianę postrzegania wniosła fizyka kwantowa. Doktorzy Braden, Dispenza, Lipton, którzy tworzą podwaliny tzw. nowej nauki, opartej na Polu Quantum, dzielą się swoimi badaniami za granicą. W Polsce też mamy takich badaczy. Trafiłam ostatnio na wywiad z dr Danutą Adamską-Rutkowską, polską naukowczynią, która bada zjawiska anomalne. Jest ona specjalistką w dziedzinie inżynierii chemicznej i procesowej, jak również posiada rozległą wiedzę z chemii, fizyki, biologii, biofizyki i cybernetyki. 

 

Dr Rutkowska wprost mówi, że…

 

…dusza jest energią, tak jak energią jest wszelka materia.
Czysta świadomość żyje po śmierci ciała fizycznego i nadal przenosi informacje.

 

Co prawda przed ludzkością jeszcze długa droga, by uwolnić się od myślenia, że życie kończy się wraz ze śmiercią fizycznego ciała. Niemniej miło wiedzieć, że współczesna nauka nie deprecjonuje już istnienia duszy.

 

„Musimy zacząć przyzwyczajać się do tego, że fundamentalnymi właściwościami (funkcjami stanu) materii są energia i informacja, a nie masa, jak dotąd sądziliśmy”. – mówi badaczkaI dodaje: – Skąd czerpiemy pewność, że życie w czasoprzestrzeni jest nam dane tylko raz? Dlaczego reinkarnacja miałaby być niemożliwa? Jak na razie nasze jednorazowe bytowanie na Ziemi to tylko przypuszczenie. Nie mamy żadnych dowodów na to, że jest ono słuszne, natomiast dysponujemy poszlakami, które je zdecydowanie podważają.”

 

Jestem świadoma tego, że nadal są osoby, które podważają istnienie duszy. Przestałam się tym przejmować i wstydzić się tego, że mam duszę i pracuję duchowymi metodami. Nikogo też nie chcę przekonywać do takiej perspektywy, za to bardzo serdecznie chcę zaprosić do jej współdzielenia te osoby, które czują taką gotowość. 

 

Zobacz, co mówiły osoby po sesji Czytania Duszy ze mną:

 

„O Czytaniu Duszy nie wiedziałam nic. Zaufałam Magdzie, ponieważ już wcześniej przez kilka miesięcy pracowałyśmy nad moimi tematami. Nie byłam do końca przekonana i wydawało mi się to dziwne, bo jak ktoś może „czytać” coś tak metafizycznego? I to przez internet? A jednak… Sesja, z początku zwykłe spotkanie, bardzo szybko nabrała tempa. Obie przy zamkniętych oczach wchodziłyśmy coraz głębiej w świat mojej duszy. Tu nie było się nad czym zastanawiać – obie odkrywałyśmy na bieżąco, co mi w duszy gra. I to było niesamowite! Muszę przyznać, że przyszłam na sesję z pewną dozą sceptycyzmu. Wyszłam podekscytowana. Zmiana nie przyszła od razu. Zgodnie ze wskazówkami Magdy starałam się powoli oswajać z tym, czego się dowiedziałam, co usłyszałam i zobaczyłam. Po miesiącu to, co się zadziało na sesji, było już dla mnie naturalne. A moim największym odkryciem jest to, że nie zdajemy sobie sprawy, jak rzeczy z przeszłości wstrzymują nas przed działaniem w teraźniejszości. Dziękuję Magda za otwarcie mnie na moją własną Duszę”. Kasia Dołowy

 

„Madziu, jeszcze raz bardzo dziękuję i za sesję, i za wszystkie Twoje podpowiedzi, wskazówki i drogowskazy. To jest niesamowite i pierwszy raz mam poczucie, że to wszystko razem ma sens. Dotychczas mozolnie odgrzebywałam pojedyncze elementy, a teraz nagle, po jednej sesji, wszystko zaczyna układać się w sensowną całość i choć moje puzzle nie jest jeszcze gotowe, to mam poczucie, że nareszcie mam wszystkie potrzebne kawałki, żeby je poskładać. Cudowne uczucie!” Magda 

 

Więcej opinii znajdziesz na mojej stronie w zakładce O mnie, w dziale Opinie moich klientów.

 

Jeśli czujesz w sobie impuls, by sprawdzić, jak to jest dla Ciebie, możesz umówić się ze mną na sesję Czytania Duszy tutaj:

 

 

 

Osobom, które nie wiedzą, czy któraś z opisanych wyżej metod terapii duchowej jest dla nich, ale są ciekawe i mają pytania, polecam darmową sesję startową

 

 

Soul Reading sessions are available in English, too. 

Jeśli ktoś z bliskich Tobie osób nie jest osobą polskojęzyczną, ale swobodnie rozmawia w języku angielskim, podziel się informacją. Sesje Czytania Duszy przeprowadzam również po angielsku. 

Komentarze

komentarzy

Odpowiedz