Kiedyś pewien mądry człowiek powiedział mi, że mogę usłyszeć głos swojej Duszy.
– Jak to zrobić? – zapytałam.
– Zadaj pytanie. – odparł.
Hm, to bardzo proste, pomyślałam. Gdzie jest haczyk? 
– A potem zaczekaj na odpowiedź. – dodał.

 

To właśnie wtedy zaczęłam przyciągać klientów, którzy zadawali sobie podobne pytania: o wielowymiarowość istnienia, podświadomość, Wyższą Jaźń, życie po śmierci i wieczne życie duszy. W zadawaniu pytań byłam bardzo dobra – na tym przecież przez lata polegała moja praca coacha. Zadawałam więc pytania moim klientom i sobie. Im więcej pytań zadawanych z serca, tym więcej napływało odpowiedzi: klarownych i nie zostawiających wątpliwości. Dzisiaj wiem, że to m.in. dzięki wsparciu Duchowych Przewodników. 

 

Metody coachingowe, mimo że bardzo pomocne na poprzednim etapie, przestały mi wówczas wystarczać. 

 

„Aby być w prawdzie ze sobą, czułam, że chcę i potrzebuję włączyć do pracy indywidualnej z drugą osobą
perspektywę duchową – taką, że jesteśmy istotami duchowymi w fizycznych awatarach na planecie Ziemia.”

 

Szukałam więc dla siebie metody pracy z ludźmi, która będzie właśnie o taką perspektywę poszerzona i otworzyłam swoje serce na to, by przypłynęło to, co ma przypłynąć. Kompletnie nie podejrzewałam wówczas, dokąd mnie ta podróż zabierze.

 

Droga do terapii duchowej

 

Zawsze, odkąd pamiętam, czułam się wspierana przez świetliste istoty. Jak wiele dzieci czułam, widziałam i doświadczałam kontaktu ze światami pozafizycznymi, i jestem wdzięczna moim rodzicom, że nigdy tego nie kwestionowali. Rozmawiałam z Aniołami, czułam ich prowadzenie, słyszałam ich wskazówki. Czułam też energię ludzi i miejsc, przepowiadałam różne wydarzenia, rozmawiałam ze zmarłymi z mojej rodziny. Miałam również świadome sny oraz tzw. sny prorocze, w których pojawiały się konkretne przekazy. W snach również wychodziłam z ciała, spontanicznie odbywałam podróże astralne, nawet nie wiedząc wówczas, że to tak się nazywa. Dopiero w bardzo konkretnej pracy ze snami, pod okiem czułej przewodniczki, dowiedziałam się, co mi się przez te wszystkie lata przydarzało. Moja Dusza latała i uczyła się, podczas gdy moje ciało fizyczne spało. Po latach wcale się nie dziwię, że zawsze ciągnęło mnie do pracy z podświadomością. Sówczas te wszystkie kawałki dopiero się we mnie układały.

 

Ale zanim dojdę do tego, co tu i teraz,  opowiem jeszcze parę słów o latach wstecz, ponieważ mam nieodparte wrażenie, że wiele osób czytających te słowa będzie umiało się z tym utożsamić. Było tak, że zdecydowaną część tych darów odłożyłam do skrzyni, ponieważ – zapewne z powodu programowania społecznego – zaczęłam się wstydzić tej dziwnej, innej, ezoterycznej części siebie. Tłumiłam w sobie te ciągoty, aż do momentu, gdy wiele lat temu usłyszałam przekaz podczas snu od Pachymamy, że jestem w ciąży, a krótko potem poznałam medytację zen. Ucząc się przebywania w ciszy własnego serca, zaczęłam słyszeć, co moja Dusza do mnie mówi. A nasze Dusze mówią do nas cały czas. Wtedy już za dużo było tych wszystkich znaków od Duszy, by je ignorować. Momentami myślałam, że zwariowałam. Czułam się dziwnie i samotnie, a gdy się tym dzieliłam z osobami z mojego ówczesnego otoczenia,  wymownie pukały się w głowę. Ale wtedy ja już wiedziałam, że jestem na swojej ścieżce i zaczęłam sobie wszystko przypominać. Zajęło mi to kolejnych kilka lat.

 

Okazało się, że skrzynia, którą zatrzasnęłam wiele lat temu, nadal była pełna skarbów. Wystarczyło przytulić je, uznać, chcieć znów się z nimi połączyć i zaprosić do swojego życia. Ale zanim w pełni pozwoliłam się Duszy prowadzić, miałam jeszcze sporo do uwolnienia i do przepracowania w emocjach. Przez cały ten czas czułam jeszcze większe wsparcie moich Duchowych Przewodników. Przychodzili w procesach, sesjach i snach. Wylewało się ze mnie wszystko, co przez lata było we mnie stłumione, stłamszone, wyparte, głęboko schowane i ukryte. Żal, wstyd, złość, rozpacz z dna oceanu. I trzeba było się tym zająć najpierw. To zrobiło niezłe przetasowanie w moim życiu, w relacjach, w wartościach. Nadal mam dużo od odblokowania, bo życie trwa nadal, ale wreszcie nie tłumię w sobie tego głosu. 

 

Głębsze zrozumienie przyniosły mi wtedy studia nad nurtami psychoterapeutycznymi, podważającymi pomysł, który królował w psychologii przez lata, jakoby nasz umysł był monolitem. Takie kierunki terapeutyczne jak np. IFS, którego miałam przyjemność uczyć się wówczas od Michała Pasterskiego, odkrywały przede mną nowe królestwa. Co za ulga móc powiedzieć to głośno: tak, nasz umysł składa się z różnych części! I te części pełnią różne funkcje, czasem w sposób bardzo ekstremalny i wytrwały. Piękne w terapii jest to, że z tymi częściami, tzw. subosobowościami, można dialogować, rozmawiać, uwalniać je z pełnienia tych ról w skrajny sposób. To się zresztą dzieje w różnych innych nurtach: w hipnoterapii, w terapii Voice Dialog, terapii schematów i innych. To był mój kolejny etap, kiedy zorientowałam się, że jestem już bardzo blisko odkrycia dla siebie czegoś bardzo ważnego.

 

W tamtym czasie zaczęłam doświadczać wyjątkowych koincydencji, które pokazywały mi, że Wszechświat mi sprzyja, a ja jestem na właściwej ścieżce. Były też trudne wydarzenia, jak np. śmierć bliskich członków rodziny, a wraz z nimi pojawiały się kolejne niezwykłe lekcje, które inspirowały mnie do dalszej pracy z wymiarami duchowymi. Każda moneta okazywała się mieć dwie strony medalu. Za trudnymi przeżyciami stały piękne lekcje dla duszy. Na szczęście wtedy już umiałam obchodzić się i z ludzką, emocjonalną perspektywą, jak i duchową. A ponieważ byłam w tym już całkiem biegła, rozpoczęłam szkolenie na hipnoterapeutkę i uzyskałam dyplom Mastera Hipnozy i Hipnoterapii. Obecnie specjalizuję się w nurcie transpersonalnym, który opiera się na założeniu, że jesteśmy istotami wielowymiarowymi. Ten rodzaj hipnozy pozwala również na pracę regresyjną, która sięga daleko do przeszłości, również do przeszłych wcieleń. 

 

 

Obok sesji hipnoterapeutycznych, podczas których wprowadzałam klientów w stan kontaktu z podświadomością, duszą, Wyższą Jaźnią, zaczęłam robić sesje terapeutyczne metodą Czytania Duszy. To bardzo unikalna technika pracy polegająca na głębokim wglądzie w Twoją sytuację z poziomu ścieżki Twojej duszy, która odbywa się właśnie przy wsparciu Duchowych Przewodników. Okazała się ona dla mnie wyjątkowo dostępna, ponieważ ucząc się, czułam, że ja tylko sobie przypominam coś, co dawno temu wiedziałam. To było w instynkcie, w sercu, w snach i medytacjach.

 

Uważam, że każdy z nas takie dary ma, tylko nie każdy chce z nich korzystać. Mogą się one różnić w zależności od osobowości. Niektórzy mogą mieć skłonność do jasnowidzenia, inni do jasnoczucia, jeszcze inni do jasnowiedzenia lub jasnosłyszenia. A najczęściej jest to miks kilku tych wewnętrznych modalności. Czasem ktoś mówi, że na pewno nie ma takiego daru, a potem na sesjach hipnoterapii przekonuje się, że jednak jest inaczej.

 

Ta niezwykła praca i transformacja duchowa doprowadziły mnie do wniosku, który zmienił mnie na zawsze – jestem skuteczna w pracy i pomocna dla klientów, kiedy dbam o swoją energię, o swój dobrostan, a moje serce jest wypełnione miłością. Kiedy czuję się źle, pokłócę się z kimś bliskim albo jest we mnie żal czy lęk, nie biorę się za pracę na rzecz klientów, dopóki nie wrócę do stanu przepływu. To bywa trudne, ale jednocześnie jest to rodzaj błogosławieństwa.

 

Swoją drogą, każda praca może nas tego uczyć, czyż nie?

 

Czy to jest przekaz od medium?

 

Możliwe, że mam jakieś talenty mediumiczne, ale nigdy nie myślałam o sobie w ten sposób i nigdy ich nie rozwijałam. Natomiast w hipnoterapii czy w terapii Czytania Duszy każdy terapeuta ma swoją specyfikę pracy i w moich sesjach faktycznie często się zdarza, że przychodzą dusze bliskich zmarłych, by udzielić wsparcia mojej klientce czy klientowi. Dlatego zdarza się czasem, że moi klienci nazywają te sesje wglądem mediumicznym, ponieważ wyraźnie wówczas czują energię zmarłej bliskiej osoby. Jednak mnie, na tym etapie życia interesuje głównie terapia i widzę siebie jako terapeutkę o pewnych konkretnych predyspozycjach duchowych. Pracuję również z energią i w moich sesjach spontanicznie odbywają się procesy oczyszczania energetycznego. Energia sesji zawsze podąża za intencją i uwalnia się to, co jest do uwolnienia. Jednak pragnę podkreślić, że celem tych działań jest uzdrowienie danych obszarów w życiu moich klientów, a nie zaspakajanie ich ciekawości. Zawsze pracuję z problemem terapeutycznym, z którym dana osoba przychodzi. Formułą sesji jest więc terapia, czyli praca z ciałem, z emocjami, z podświadomością, z duszą. Podkreślam to, ponieważ duchowa perspektywa potrafi namieszać, kiedy nie jesteśmy gotowi zmierzyć się z emocjami, które latami tłumiliśmy. Dlatego pracuję terapeutycznie – i to różni tę metodę od tzw. duchowych wglądów. Warto pamiętać, że jesteśmy istotami duchowymi, ale w fizycznych, ludzkich ciałach. A przez ciała przepływają emocje.  Dlatego nie powinno się oddzielać perspektywy duchowej od perspektywy ludzkiej, ziemskiej. 

 

 Ale wracając do zadawania pytań. Kiedy zaczynamy zadawać sobie pytania, nieocenionym wsparciem okazują się być nasi Duchowi Przewodnicy.

 

Zauważyłam, że kiedy wspominam o Duchowych Przewodnikach, ludzie reagują najczęściej na któryś z tych 4 sposobów:

 

  • nie mogą się doczekać kontaktu z tymi wspierającymi istotami
  • obawiają się kontaktu ze swoimi przewodnikami, sądząc, że dostaną od nich „łomot”
  • nie wierzą, że ludzie otrzymują Duchowych Przewodników i że oni również takich mają
  • trochę wierzą, ale jednak bardziej się boją, że kiedy ich spotkają, to nie będą to nasi prawdziwi przewodnicy.

 

Jak odróżnić duchowego przewodnika od innej istoty, która się za niego podaje?

 

Po pierwsze, kontakt z duszą czy Przewodnikami jest bezpieczny, kiedy odbywa się w przestrzeni bezwarunkowej miłości, czyli w przestrzeni serca. Zawsze w sytuacjach wglądu warto sprawdzić, czy nie kieruje nami lęk, ponieważ to, co jest w naszej podświadomości, będzie jednocześnie działać jak projektor emocjonalny i może zniekształcać obraz rzeczywistości. 

 

Po drugie, o Duchowych Przewodnikach można powiedzieć wiele, ale nie to, że spuszczają łomot. Mogą być spokojni i sympatyczni albo zdystansowani i zasadniczy, albo niezwykle zabawni, a przeważnie jest to miks tego wszystkiego. Ale na pewno nie można im zarzucić złych intencji, skłonności po połajanek czy agresji. Jeśli w jakiejś sesji wglądu w ścieżkę swojej duszy usłyszysz informacje, że Twój Przewodnik chce Cię ukarać albo stosuje jakąkolwiek przemoc wobec Ciebie, najlepiej od razu wycofaj swoją zgodę na taki wgląd.

 

Po trzecie, prawdziwy Przewodnik Duchowy nigdy nie będzie chciał Tobą manipulował. Kiedy zauważysz, że ciągnie Cię w swoją stronę na siłę albo proponuje transakcję wymienną, wycofaj zgodę.

 

Po czwarte, Twój Przewodnik nigdy nie będzie Cię do niczego zmuszał. Może sugerować, podpowiadać, podsuwać tematy do rozważenia, ale nigdy nie zastosuje przymusu. Relacja z Przewodnikiem oparta jest na współpracy, szacunku i partnerstwie, a główną zasadą tej relacji jest prawo wolnej woli. 

 

Po piąte, Przewodnik Duchowy nigdy nie powie, że nim jest, jeśli nim nie jest. Wystarczy zadać mu pytania: czy przychodzisz z miejsca bezwarunkowej miłości i światła? Czy jesteś moim Przewodnikiem Duchowym? Fałszywy przewodnik nie odpowie tak, jeśli to nie będzie prawda.

 

Przewodnicy starają się pomóc ludziom, służąc swoim doświadczeniem i mądrością. Jeśli w kontakcie z Przewodnikiem ktoś czuje się rozdarty, to może być sygnał, że coś jest nie tak. Przewodnicy szanują nasze prawo wyboru i nie musimy ich słuchać. Jednak przeważnie kiedy spotykamy naszego Przewodnika, jego rady i wskazówki są spójne z tym, co wewnętrznie czujemy. To kolejne bardzo dobre kryterium, kiedy chcemy rozpoznać właściwy przekaz.

 

 

O Przewodnikach można by pisać i pisać. Kontakt z nimi jest zawsze niezwykle wzruszający. Przewodnicy Duchowi pojawiają się właśnie w sesjach Czytania Duszy. Pomagają zrozumieć nasze rozterki, pomagają usuwać stare, obciążające zapisy, oczyszczają nas i doenergetyzowują, kiedy tego potrzebujemy. Czasem ich wskazówki są powiedziane bardzo wprost, a czasem z humorem i w sposób bardziej symboliczny.

 

Nie ma dwóch takich samych sesji. Przekazy są tak różne, jak my jesteśmy różni. Podobni, ludzcy, ale bardzo unikalni i niepowtarzalni. Dokładnie o tej metodzie, w czym może być przydatna i na czym polega, napisałam tutaj:

 

 

 

A co na to nauka?

 

Oprócz tego, że prowadzę sesje terapii duchowej, sporo czytam na ten temat. I z przyjemnością zauważam, że nawet skostniałe paradygmaty naukowe zaczęły badać zjawisko czystej świadomości. Zmianę postrzegania wniosła fizyka kwantowa. Doktorzy Braden, Dispenza, Lipton, którzy tworzą podwaliny tzw. nowej nauki, opartej na Polu Quantum, dzielą się swoimi badaniami za granicą. W Polsce też mamy takich badaczy. Trafiłam ostatnio na wywiad z dr Danutą Adamską-Rutkowską, polską naukowczynią, która bada zjawiska anomalne. Jest ona specjalistką w dziedzinie inżynierii chemicznej i procesowej, jak również posiada rozległą wiedzę z chemii, fizyki, biologii, biofizyki i cybernetyki. 

 

Dr Rutkowska wprost mówi, że…

 

…dusza jest energią, tak jak energią jest wszelka materia.
Czysta świadomość żyje po śmierci ciała fizycznego i nadal przenosi informacje.

 

Co prawda przed ludzkością jeszcze długa droga, by uwolnić się od myślenia, że życie kończy się wraz ze śmiercią fizycznego ciała. Niemniej miło wiedzieć, że współczesna nauka nie deprecjonuje już istnienia duszy.

 

„Musimy zacząć przyzwyczajać się do tego, że fundamentalnymi właściwościami (funkcjami stanu) materii są energia i informacja, a nie masa, jak dotąd sądziliśmy”. – mówi badaczkaI dodaje: – Skąd czerpiemy pewność, że życie w czasoprzestrzeni jest nam dane tylko raz? Dlaczego reinkarnacja miałaby być niemożliwa? Jak na razie nasze jednorazowe bytowanie na Ziemi to tylko przypuszczenie. Nie mamy żadnych dowodów na to, że jest ono słuszne, natomiast dysponujemy poszlakami, które je zdecydowanie podważają.”

 

Jestem świadoma tego, że nadal są osoby, które podważają istnienie duszy. Przestałam się tym przejmować i wstydzić się tego, że mam duszę i pracuję duchowymi metodami. Nikogo też nie chcę przekonywać do takiej perspektywy, za to bardzo serdecznie chcę zaprosić do jej współdzielenia te osoby, które czują taką gotowość. 

 

Zobacz, co mówiły osoby po sesji Czytania Duszy ze mną:

 

„O Czytaniu Duszy nie wiedziałam nic. Zaufałam Magdzie, ponieważ już wcześniej przez kilka miesięcy pracowałyśmy nad moimi tematami. Nie byłam do końca przekonana i wydawało mi się to dziwne, bo jak ktoś może „czytać” coś tak metafizycznego? I to przez internet? A jednak… Sesja, z początku zwykłe spotkanie, bardzo szybko nabrała tempa. Obie przy zamkniętych oczach wchodziłyśmy coraz głębiej w świat mojej duszy. Tu nie było się nad czym zastanawiać – obie odkrywałyśmy na bieżąco, co mi w duszy gra. I to było niesamowite! Muszę przyznać, że przyszłam na sesję z pewną dozą sceptycyzmu. Wyszłam podekscytowana. Zmiana nie przyszła od razu. Zgodnie ze wskazówkami Magdy starałam się powoli oswajać z tym, czego się dowiedziałam, co usłyszałam i zobaczyłam. Po miesiącu to, co się zadziało na sesji, było już dla mnie naturalne. A moim największym odkryciem jest to, że nie zdajemy sobie sprawy, jak rzeczy z przeszłości wstrzymują nas przed działaniem w teraźniejszości. Dziękuję Magda za otwarcie mnie na moją własną Duszę”. Kasia Dołowy

 

„Madziu, jeszcze raz bardzo dziękuję i za sesję, i za wszystkie Twoje podpowiedzi, wskazówki i drogowskazy. To jest niesamowite i pierwszy raz mam poczucie, że to wszystko razem ma sens. Dotychczas mozolnie odgrzebywałam pojedyncze elementy, a teraz nagle, po jednej sesji, wszystko zaczyna układać się w sensowną całość i choć moje puzzle nie jest jeszcze gotowe, to mam poczucie, że nareszcie mam wszystkie potrzebne kawałki, żeby je poskładać. Cudowne uczucie!” Magda

 

Więcej opinii znajdziesz na mojej stronie w zakładce O mnie, w dziale Opinie moich klientów.

 

Jeśli czujesz w sobie impuls, by sprawdzić, jak to jest dla Ciebie, możesz umówić się ze mną na sesję Czytania Duszy tutaj:

 

 

 

Osobom, które nie wiedzą, czy któraś z opisanych wyżej metod terapii duchowej jest dla nich, ale są ciekawe i mają pytania, polecam darmową sesję startową

 

 

Soul Reading sessions are available in English, too. 

Jeśli ktoś z bliskich Tobie osób nie jest osobą polskojęzyczną, ale swobodnie rozmawia w języku angielskim, podziel się informacją. Sesje Czytania Duszy przeprowadzam również po angielsku. 

Komentarze

komentarzy

Odpowiedz