Kiedy czujesz „za dużo”

Jedno z najtrudniejszych doświadczeń, z jakimi mierzą się osoby wysoko wrażliwe i empatyczne, to poczucie, że ich wewnętrzny świat jest dla innych… za ciężki. Od dzieciństwa słyszymy: „Wydaje Ci się”, „Jesteś przewrażliwiona”, „Za mocno przeżywasz”. Z czasem te słowa zaczynają rezonować w nas jako wewnętrzny wyrok. Zaczynamy czuć się jak kłopot. Chcemy schować swoje czucie, stłumić je, uciec od niego, bo wydaje się być źródłem ciągłego cierpienia.

 

Jako hipnoterapeutka często spotykam w gabinecie osoby bardzo empatyczne. I widzę wciąż ten sam mechanizm: serce empaty – zamiast po prostu doświadczać świata – nieświadomie bierze na siebie obowiązek jego ratowania.

 

Kiedy masz w sobie ogromne pokłady empatii, Twój umysł i ciało potrafią automatycznie, bez Twojej świadomej zgody, uruchamiać mechanizm ratowania innych. Zamiast po prostu współczuć, Twoje serce próbuje fizycznie przejąć i udźwignąć ból, lęk czy złość drugiej osoby. Pojawia się nieświadome poczucie, że jesteś odpowiedzialna za nastroje ludzi wokół Ciebie i musisz naprawić to, co nie działa, aby móc odetchnąć.

 

W codziennym życiu ten odruch działa natychmiastowo i rzadko kiedy go kontrolujemy. Oto trzy bardzo namacalne przykłady, które – jak sądzę – wielu z Was zna z własnego doświadczenia:

 

  • Przejmowanie napięcia w domu: partner wraca z pracy przemęczony, zamyka się w sobie i po prostu milczy. Choć jego nastrój nie ma z Tobą nic wspólnego, w ułamku sekundy całe Twoje ciało wchodzi w stan pełnej gotowości. Zaczynasz nieświadomie krążyć wokół niego, próbując rozładować atmosferę, poprawić mu humor albo „naprawić” jego wieczór. Poczujesz fizyczną ulgę dopiero wtedy, kiedy on znowu się rozchmurzy.

 

  • Rola emocjonalnego filtra: przyjaciółka dzwoni, by opowiedzieć o kolejnym kryzysie. Słuchasz, wspierasz i angażujesz się całą sobą. Po skończonej rozmowie ona czuje się lżejsza, bo zrzuciła z siebie trudne emocje. Ty natomiast odkładasz telefon z bólem głowy, uciskiem w klatce piersiowej i kompletnym brakiem sił. Jej emocje przelały się do Twojego ciała, a Ty zostajesz z tym ciężarem sama.

 

  • Dźwiganie problemów świata: przeglądasz wiadomości i trafiasz na informację o czyimś dramacie lub niesprawiedliwości.  W Twoim ciele pojawia się fizyczny paraliż. Nosisz ten smutek w klatce piersiowej przez resztę dnia, a w głowie uruchamia się ciche poczucie winy: „Jak mogę spokojnie pić kawę i cieszyć się słońcem, skoro wokół jest tyle cierpienia?”.

 

We wszystkich tych momentach Twoje serce zakłada niewidzialną pelerynę ratownika. Bierzesz na siebie ciężary, które nie należą do Ciebie, wierząc, że jeśli choć na chwilę odpuścisz tę emocjonalną czujność, stanie się coś złego. Ceną za taką postawę jest wieczne zmęczenie i poczucie, że Twoje własne czucie staje się kłopotem już nie tylko dla innych, ale i dla Ciebie.

 

Zdejmij pelerynę ratownika i zmasteruj swój wzorzec empatii

 

Gdy wokół nas dzieje się coś trudnego, Twoje empatyczne serce natychmiast próbuje to zneutralizować, przywrócić ład, harmonię i sprawiedliwość. Oczywiście jest to zadanie ponad Twoje siły, ponieważ na wiele z tych wydarzeń nie masz wpływu. Ale niestety ten mechanizm działa tak, że spalasz się na to, na co nie masz wpływu, a potem na rzeczy, na które masz wpływ, nie wystarcza Ci już energii.  To potworne obciążenie nie tylko dla samego serca, ale i dla całego układu nerwowego. W takim stanie zapominasz, że Twoja empatia to supermoc, tyle że niezbalansowana.

 

Ale możesz nauczyć korzystać z niej w mistrzowski sposób. 

 

Co na to mówią tradycyjne rady? Musisz się odciąć! albo: Musisz być twardy! (to często do mężczyzn) lub: Postaw twarde granice!”.

 

Jednak z mojego doświadczenia – zarówno osobistego, jak i gabinetowego – wynika, że to najgorsza rada z możliwych! Dla empaty próba zamknięcia serca w klatce i odcięcia się jest jak odebranie sobie tlenu. To nie działa, bo naturą empatii jest otwartość i czucie. Rozwiązaniem nie jest bowiem odpychanie świata, a zrównoważenie wzorców empatii i ich transformacja.

To moja autorska nomenklatura i technika, którą stworzyłam na bazie swojej zawodowej drogi, jak i własnego głęboko przeobrażonego serca. Polega ona na zejściu do podświadomości i przeprogramowaniu momentu, w którym czucie myli się nam z braniem odpowiedzialności za innych.

 

Zastępujemy nadmierne przejmowanie się – głęboką akceptacją.

 

Uczymy podświadomość, jak uczynić z empatii supermoc, która Cię nie rani. Transformacja polega na tym, że Twoje serce zyskuje zdolność do obejmowania czułością i przytulania różnych, nawet najtrudniejszych jakości, ale bez wchłaniania ich w swoje tkanki.

    Zdejmujesz z siebie pelerynę ratownika, a zakładasz szatę Mistrza, który wie, jak zarządzać swoim energetycznym polem.

 

Wtedy dzieje się „magia”: przestajesz czuć się jak ciężar, a zaczynasz widzieć siebie jako wartościowego, silnego człowieka, który w pełni panuje nad swoim darem.

 

No dobrze, tylko jak to zrobić? Jak tego doświadczyć? – może zapytasz.

Otóż mam dla Ciebie coś specjalnego. 

Jak wygląda empatia w wydaniu Mistrza?

 

Właśnie dla osób takich jak ja i Ty – dla empatycznych dusz, stworzyłam proces, który stał się fundamentem gotowej sesji regeneracyjnej „Równoważenie energii serca”. Nagrałam ją w studiu z ogromną czułością, z piękną muzyką.

 

Podczas słuchania tej sesji nie będziemy budować wokół Ciebie murów. Zamiast tego:

 

  • Wejdziemy w przestrzeń głębokiego, bezpiecznego transu, w którym Twój układ nerwowy wreszcie odpuści tryb czuwania.

  • Zdejmiemy z Twoich barków i klatki piersiowej nieświadomy obowiązek naprawiania wszystkiego, co na tym świecie nie działa.

  • Przejdziemy przez mocny fragment transformujący, który uzdrawia zniekształcone wzorce empatii i przywraca im właściwe, zdrowe rozmiary.

    Nagrania otrzymujesz na zawsze. To dyskretne, osobiste narzędzie terapeutyczne, do którego możesz wracać zawsze wtedy, kiedy poczujesz, że świat znowu próbuje wejść Ci… na serce.

 

Jeśli te słowa rezonują z Twoją historią, zapraszam Cię do zrobienia pierwszego, małego kroku. Na mojej stronie przygotowałam bezpłatne próbki nagrań – w tym tej konkretnej sesji dla serca. Załóż słuchawki, zamknij oczy i sprawdź, jak to jest poczuć głęboką akceptację zamiast ciężaru.

Posłuchaj bezpłatnej próbki sesji „Równoważenie energii serca”

 

Uzdrowienie dotychczasowych wzorców nie oznacza bynajmniej, że stajesz się osobą zimną i obojętną. Wręcz przeciwnie. Twój dar czucia staje się wtedy stabilną, czystą supermocą. Nie budujesz wokół siebie muru, nie odpychasz ludzi, nie zakładasz zbroi. Twoje serce pozostaje otwarte, ale przestaje chorować od nadmiaru cudzych emocji.

 

Zrównoważona empatia i głęboka akceptacja zmieniają Twoje reakcje w tych samych, codziennych sytuacjach:

 

  • Stabilna obecność zamiast ratowania (w domu i rodzinie): partner wraca spięty i sfrustrowany. Jako empatka rejestrujesz to w sekundę, ale Twój układ nerwowy pozostaje w stanie spokoju. Nie biegniesz nerwowo organizować mu przestrzeni ani poprawiać humoru. Z poziomu głębokiej akceptacji dajesz mu prawo do bycia wściekłym lub zmęczonym – to jego proces, nie Twój. Mówisz spokojnie: „Widzę, że to był trudny dzień, jestem obok, jeśli będziesz chciał pogadać” i wracasz do swoich spraw. Wspierasz go swoją stabilnością, a nie nerwowym przejmowaniem się.

 

  • Trzymanie bezpiecznej przestrzeni (dla przyjaciół): słuchasz o kryzysie przyjaciółki z pełną uwagą. Jesteś dla niej całkowicie obecna, ale nie wpuszczasz jej lęku czy złości do wnętrza swojego ciała. Jesteś jak stabilny brzeg rzeki – pozwalasz jej emocjom płynąć, słuchasz bez oceniania, ale sama nie dajesz się porwać nurtowi. Kiedy rozmowa się kończy, odkładasz telefon z czystą głową. Życzysz jej dobrze, zdejmujesz z siebie obowiązek ułożenia jej życia za nią i z lekkością wracasz do swoich planów.

 

  • Mądre współczucie zamiast paraliżu (wobec świata): czytasz o tragedii na drugim końcu świata. Czujesz poruszenie i smutek, które są naturalnym dowodem Twojego człowieczeństwa, ale nie pozwalasz, by zamieniły się w paraliżujące poczucie winy i bezradności. Obejmujesz tę sytuację sercem, wysyłasz ciepłe myśli potrzebującym, wspierasz zbiórkę i jednocześnie akceptujesz realia tego świata, bo już wiesz, że Twój fizyczny ból nikomu tam nie pomoże. Zamiast nieść bezużyteczny ciężar, pijesz poranną kawę z głęboką wdzięcznością za swoje bezpieczne życie i przekierowujesz swoją energię na realne działanie tam, gdzie masz na to wpływ.

 

  • Odpoczynek dla serca (wobec siebie): zaczynasz żyć z nową prawdą o sobie: nie, nie czujesz za dużo. Czujesz w sam tyle, ile potrzebujesz, żeby w pełni realizować siebie i wnosić do świata piękne jakości. Wybaczasz tym, którzy kiedyś nieświadomie Ci to wmawiali i nie dajesz się wkręcać w dyskusje na ten temat. Zamiast tego przekierowujesz energię na dbanie o siebie, odpoczynek i odpowiednią ilość regeneracji, ponieważ wiesz, że osoby empatyczne i wysoko wrażliwe potrzebują jakościowo się regenerować.

 

 

 

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, zajrzyj do mojej STREFY NAGRAŃ. Znajdziesz tam sesję „Równoważenie energii serca” i kilka innych.

Dzięki nim możesz w domowym zaciszu, bez żadnej presji, oswoić się z tym tematem. 

Moja własna lekcja, czyli opłakane skutki odcinania supermocy

Ja też tam byłam. Zanim zrozumiałam mechanizmy rządzące moim układem nerwowym, domyślnym programem obronnym na przebodźcowanie było odcinanie czucia w sytuacjach dla mnie stresujących. Przełomem, który zmusił mnie do stanięcia w prawdzie, okazała się relacja z synem mojego męża. Jest on niezwykle dynamicznym, głośnym i pełnym ekspresji chłopcem – a dla mojego nieświadomego, co jest grane i przemęczonego układu nerwowego było to po prostu skrajnie wycieńczające.

 

Żeby przetrwać ten sensoryczny atak, zaczęłam mechanicznie odcinać nie tylko bodźce, ale i empatię. Chciałam chronić siebie, ale dla takich jak ja – głęboko przetwarzających wysoko wrażliwych osób – taki ruch miał opłakane skutki. Odcinając czucie, odcięłam swoją największą supermoc. Zaczęłam czuć emocjonalną pustkę i popadać w konflikty z najbliższymi. W końcu zrozumiałam, że zamiast zmieniać bodziec,  powinnam nauczyć się siebie. 

      Ta lekcja uratowała mnie przed destrukcją, bo to właśnie dzięki niej zrozumiałam, że problemem nie jest otaczający mnie świat czy hałas, ale brak instrukcji obsługi własnej, wysokiej wrażliwości.

 

Będę z Tobą zupełnie szczera: do dziś to masteruję i pewnie już zawsze będę musiała być na ten aspekt uważna. Zrozumiałam jednak jedno – odcięcie nie jest wyjściem, a empatia i wysoka wrażliwość nie muszą być obciążeniem. Gdy poznałam mechanizmy i odnalazłam odpowiednie narzędzia, odzyskałam to, co kluczowe: poczucie sprawczości. To z kolei pozwoliło mi uratować i zbudować na nowo nie tylko relację z tym kochanym chłopcem, ale również – nową, czułą relację z samą sobą.

 

Dowiedziałam się też o sobie, że potrzebuję odpoczywać inaczej niż inni. Bez wyrzutów sumienia robię sobie przerwy, kiedy czuję się przeładowana. Zamówiłam sobie też idealnie dopasowane zatyczki do uszu i noszę je wtedy, kiedy życie rodzinne staje się dla mnie zbyt intensywne. Nie odcinam się, po prostu przykręcam pokrętło z głośnością. To jest właśnie ta kluczowa różnica: od pretensji do świata do zadbania o siebie. Jednocześnie zaczęłam ponownie dawać siebie w tej relacji: głębokie zrozumienie, czułość, humor i kreatywność, czyli moje najpiękniejsze cechy.

 

Dlaczego mój układ nerwowy reagował tak radykalnie na zwykłe, dziecięce dźwięki? Odpowiedź przyniosła mi neurobiologia i odkrycie cechy, która dotyczy około 30% z nas: wysokiej wrażliwości (WWO). W drugiej części tego artykułu schodzimy głębiej. Przyjrzymy się architekturze wrażliwego mózgu, sprawdzimy, dlaczego zwykłe wyjście do kawiarni potrafi wycieńczyć Cię bardziej niż maraton i jak – za pomocą pracy z podświadomością – trwale zdjąć ten ciężar z klatki piersiowej. Jeśli w którymś z powyższych przykładów rozpoznajesz siebie, istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że Twoja empatia również jest ściśle powiązana z konkretną cechą biologiczną – wysoką wrażliwością. W drugiej części tego artykułu opowiem Ci więcej o neurobiologii mózgu WWO. Sprawdzimy też, dlaczego przetwarza on świat w przytłaczającej „rozdzielczości” i jak sobie z tym pomóc.

 

Kliknij tutaj, aby przejść do artykułu: „Reflektor czy pełne oświetlenie? – czyli o neurobiologii wysokiej wrażliwości”.