Czy powinniśmy traktować dzieci poważniej i co to znaczy?

​Na kolejnych etapach życia naszych dzieci sięgamy po książki i poradniki o różnej tematyce, to oczywiste. Jesper Juul proponuje jednak temat totalny, jakim jest godność dzieci już od kołyski. Dlatego jego książkę „Twoje kompetentne dziecko” traktuję jako książkę totalną – jest tam wszystko, co każdy rodzic powinien wiedzieć.

Co oznacza takie połączenie słów, jak „godność dzieci”? Brzmi wzniośle. Jeszcze sto lat temu czytelnik, nawet wykształcony, prawdopodobnie skrzywiłby się na te słowną fanaberię. Dziś, z perspektywy lat, wydaje się niewiarygodne, że przez wieki lekceważono godność dzieci, uważając je za niedoskonałe istoty, wymagające tzw. przystosowania do społeczeństwa, czyli de facto tresury.

Czasy się zmieniły, na szczęście psychologia stała się istotną, docenianą nauką. Jednak nowe pokolenia rodziców co dzień stają do nierównej walki z błędami przeszłości. Niekiedy, mimo dobrych chęci, brakuje nam definicji i dobrych wzorców. Najwznioślejsza nawet teoria nie wystarczy, gdy błędy naszych dziadków i rodziców, pozbawionych dzisiejszych narzędzi i dostępu do wiedzy, kładą się cieniem na naszej własnej kompetencji i wierze w siebie jako rodziców.
Uporządkujmy zatem i zdefiniujmy na nowo podstawowe pojęcia, zdaje się zachęcać Jesper Juul.

Czy jesteś gotowy na zmianę?

Każdy, kto sięgnie po tę książkę powinien wiedzieć, że będzie ona od niego wymagała zmiany. Nie tyle zmiany sposobu myślenia, ale Zmiany życia przez wielkie Z. Powinnam także ostrzec, że wytrąci Was ona z dobrego samopoczucia. Pokaże bowiem i obnaży próby manipulacji, powielane głupie schematy i – nieważne już, czy popełniane świadomie czy nieświadomie (przynoszą szkodę tak czy inaczej) – gwałty na naturze i godności naszych dzieci.

Z jednej strony z wyższością ludzi XXI wieku spoglądamy na błędy minionych pokoleń, z drugiej – jakże często sami czujemy się bezradni jako rodzice i opiekunowie! Raz lekką ręką rozdajemy łatki, z ulgą oddychając, że inni to są źli, a my przecież jesteśmy ci świadomi i mądrzy, oczytani, nowocześni. Innym razem – za szybko wybieramy drogę na skróty, rozgrzeszając się z nieładnych zachowań względem naszych dzieci, bo przecież przed nami tak robiono i nikomu krzywda się nie stała. Otóż – stała się. Stała się zbyt wielu dzieciom zbyt duża krzywda, byśmy mogli zanurzyć się w naszym cudownym psychologicznym dobrobycie.

Weźmy odpowiedzialność za nasze dzieci

Tylko tyle – i aż tyle, zdaje się mówić Jesper Juul. Czego jeszcze oprócz prawdy powiedzianej między oczy możecie się spodziewać po tej lekturze? Może wreszcie czegoś pozytywnego? Owszem, możliwe, że poczujecie ulgę, że z tego błędnego kołowrotka jest jednak wyjście. Tym, co mnie osobiście najbardziej dodało otuchy i spodobało się już na pierwszych stronach, było zdanie:

Kiedy zakładamy rodzinę, mamy ogromne szanse, by nauczyć się tego, czego nie mogliśmy nauczyć się w naszym domu rodzinnym.

To jedno zdanie pokazuje, że nie wszystko stracone, nawet jeśli nie mamy najlepszych wzorców z przeszłości. Motywuje i dodaje odwagi, proponując bardzo konkretny model. Nie jest on łatwy do przyjęcia z dnia na dzień, ponieważ wymaga już na początku bardzo trudnej rzeczy – autor chce, abyśmy spojrzeli na siebie samych z lotu ptaka, odrzucając utarte schematy, działające jak automat. Pokazuje, że słuchając naszych dzieci, możemy wypełnić praktycznie każdą lukę niepewności i poczucia braku kompetencji. Wystarczy z miłością i cierpliwością wsłuchać się w ich przekaz.

Duński pedagog proponuje  zacząć od poznania systemu pojęć, które pomogą zrozumieć niełatwe zagadnienia, które jako rodzice napotykać będziemy przez całe życie. Warto wspomnieć tutaj zwłaszcza o integralności, języku osobistym, rozróżnieniu pomiędzy poczuciem własnej wartości a wiarą w siebie, nienadużywaniu władzy rodzicielskiej i… mądrym kelnerze.

Co to znaczy, że dzieci są kompetentne?

Najogólniej rzecz ujmując to znaczy, że natura ludzka manifestująca się w czystej postaci w naszych dzieciach, nieskażona tym, czym nasiąkamy potem jako dzieci swoich rodziców, jest intuicyjnie mądra. Warto jej posłuchać, bo w zachowaniu naszych dzieci zawarte są właściwie wszystkie odpowiedzi. Dzieci dają nam informację zwrotną na każdym etapie swego rozwoju. Jedyny problem polega na tym, że nie starcza nam cierpliwości, czasu, zrozumienia, bo zamiast prawdziwie usłyszeć, my przeważnie – tylko słuchamy. Juul stawia tezę, że  dzieci są kompetentne same w sobie.

…dlatego dorośli nie są potrzebni, by uczyć dziecko przystosowania się i współpracy. Potrzebni są, by nauczyć je czegoś wręcz przeciwnego: jak w relacjach z innymi zadbać o siebie.

Myślę sobie, że jeśli nam się to uda, to my jako rodzice przyczynimy się do wyższej jakości życia naszych dzieci, a tym samym przyszłych pokoleń. Pomnożymy także dobro jako takie. Chodzi zatem o niemałą stawkę.

„Dlaczego powinniśmy traktować dzieci poważniej?”

Pyta autor w podtytule. Odpowiedź jest jedna. Chodzi o godność. A podstawową wartością, na którą powinniśmy zwrócić uwagę, gdy myślimy o godności, jest integralność psychiczna. Aby dziecko mogło wyrosnąć na zdrowego dorosłego, już od początku życia powinniśmy szanować jego integralność. Niestety często nie zdajemy sobie sprawy, do jakiego stopnia manipulujemy dziećmi.

Czasem niełatwo to zauważyć i nie chodzi wyłącznie o przypadki patologicznego łamania godności dzieci w rodzinie. Juul pokazuje, jak drobnymi zaniechaniami krzywdzimy dzieci. Skutków ubocznych niekiedy nie dostrzeżemy od razu, ponieważ dzieci bardzo często rezygnują z samych siebie w imię współdziałania ze swoimi rodzicami. Innymi słowy, poświęcają swoją integralność na rzecz sprawienia przyjemności rodzicom i zadowolenia ich. Jeśli jednak integralność psychiczna dziecka będzie zbyt często naruszana, straci ono poczucie własnej wartości. Przykłady z życia wzięte wraz z opisem problemu, diagnozą i propozycją rozwiązania znajdziecie już u Juula.

Niewątpliwą siłą tej książki jest mądrość i życzliwość autora. Cierpliwie pokazuje i nazywa negatywne schematy i modele powielane przez kolejne pokolenia rodziców. Co najważniejsze, nie zostawia nas z tym osamotnionych. Nie ocenia. Przyznaje się także do swoich błędów rodzicielskich.

Wskazuje inne ścieżki, inne rozwiązania, często robi to na przykładzie alternatywnych wersji zaimprowizowanych dialogów, które mogą okazać się bardzo inspirujące.

To, co negatywne, Juul przekuwa na pozytywne, ponieważ punktem wyjściowym są dla niego tzw. trudne sytuacje. Można powiedzieć, że od dzieci mamy szansę nauczyć się najwięcej właśnie w tych momentach, które powszechnie przyjęło się określać jako problematyczne.

Miejsce przy stole

Gdybym miała w jednym zdaniu zawrzeć sens tej książki, napisałabym, że Juul oddaje dzieciom właściwe miejsce przy stole. Gdy się nad tym zastanowić, wydaje się szokujące, że jeszcze sto lat temu dzieci uznawano za niższe formy istnienia, nieudane kalki dorosłych i przyszłą siłę roboczą. Dopiero w połowie XX wieku zaczęto zauważać psychologiczną odrębność dzieci, zwracać uwagę na ich godność i prawo do rozwoju osobistego. Juul nie tylko metaforycznie, ale i dosłownie oddaje dzieciom miejsce przy stole w doskonałej opowiastce o mądrym kelnerze. Mężczyzna widząc, co się dzieje z pewną rodziną podczas zamawiania posiłku, w mądry sposób daje lekcje manipulującym rodzicom i przyjmuje zamówienie od małej dziewczynki, którą zdążono już zaklasyfikować jako trudną i sprawiającą problemy. Wprawiając w osłupienie całą rodzinę i jednocześnie uzdrawiając ją, pokazuje kompetencje tego najmłodszego przy stole dziecka. Niestety nie każdy ma szczęście spotkać w życiu mądrego kelnera.

Nie każdy ma też szczęście spotkać w życiu mądrych rodziców

Być może lektura tej książki przyniesie pożytek także tym czytelnikom, którzy dzieci nie mają, ale mają rodziców – to równie dobry powód, by do Juula zajrzeć. Zrozumienie pewnych mechanizmów może przynieść ulgę, a nawet i wybaczenie. Gdy zastanowić się nad tym, jak wiele pokoleń ojców i matek popełniało błąd za błędem, nie mając wzorców, zwyczajnie nie mając ich skąd brać, można poczuć coś na kształt empatii. Być może o starszej, oschłej pani pomyślimy niemalże ze współczuciem jak o małej dziewczynce, która prawdopodobnie nigdy nie zaznała ciepła.

Być może ta książka Cię zaboli, tak jak mnie zabolała. Może obnaży brzydkie rzeczy, jakie robimy swoim własnym dzieciom jako rodzice, opiekunowie, wychowawcy i nauczyciele. I bardzo dobrze. Im wcześniej po nią sięgniesz, tym większą przysługę wyświadczysz sobie i swoim dzieciom.

Polecane książki
 

 

Komentarze

komentarzy

Odpowiedz