Czym coaching jest, a czym na pewno nie jest?

Ze smutkiem stwierdzam, że nadal żyjemy w dobie, w której osoby zupełnie nie wiedzące, czym jest coaching, nagminnie mylą pojęcia. Np. myślą, że coaching to to samo, co szkolenie, a coach to… mówca motywacyjny.

Na całym świecie coaching ma bardzo dobrą prasę. Niestety w Polsce, kraju wiecznie narzekającym i hejtującym wszystko, co nieznane, coachom robiącym na co dzień naprawdę dobrą robotę nie jest łatwo. A to głównie za sprawą osób, które nie mogą oprzeć się pokusie wypowiedzenia się na temat, o którym nie mają zielonego pojęcia („Nie znam się, więc się wypowiem”). 

W tym klimacie wyrastają jak grzyby po deszczu tzw. wannabe coaches, czyli osoby aspirujące do tej roli, które jednak ani nie ukończyły akredytowanych przez wiarygodne organizacje szkół, ani nie znają zasad etycznych obowiązujących w zawodzie, ani dobrych praktyk w pracy z klientem.

Tacy samozwańczy coachowie tytułują się w ten sposób po kilku dniach szkolenia, przeważnie jest to jakieś podłej jakości NLP z Koziej Wólki, a potem wygadują steki bzdur, które nikomu nie służą, za to świetnie szerują się w internecie. Przykro patrzeć. Smutne jest również to, że nawet osoby wykształcone i w miarę ogarnięte, słysząc „coach”, potrafią zareagować słowami: aaa, to taka osoba, która mówi ludziom: „Jesteś zwycięzcą!„? (Niestety, autentyk).

Tymczasem coaching jest bardzo skuteczną metodą pracy zarówno w obszarze biznesowym, zawodowym, jak i prywatnym (tzw. life coaching), a jego efekty są całkowicie mierzalne.

W majowym numerze „Zwierciadła” (pisma niegdyś kupowanego przez moją mamę, a potem przeze mnie; pisma, w którym przeczytałam na przestrzeni lat wiele wspaniałych artykułów z dziedziny psychologii i rozwoju), znalazłam felieton znanego komika, w którym autor kompletnie myli pojęcia i wrzuca do jednego worka wszystkie słowa, w fałszywy sposób kojarzące mu się z coachingiem. Do tego na dokładkę wrzuca, że coachowie wyłudzają pieniądze.

Wiadomo, to komik, działa w pewnej konwencji. Biorę na to poprawkę. Niemniej czytają go tysiące osób (ponadto gra w reklamach, jest rozpoznawalny), a więc na swój komiczny sposób jest również osobą opiniotwórczą. Czyżby naprawdę nie odróżniał coacha od mówcy motywacyjnego? Czy naprawdę chodzi mu o efekt wyłącznie humorystyczny? Serio, jestem ciekawa, tym bardziej, że lubię niektóre felietony tego autora. Bywają zabawne. Mam na myśli te, do których napisania zaprzągł on inteligencję i kreatywność, i mrugając okiem, odwołał się do tychże jakości u czytelnika. Ale jeśli cały koncept humorystyczny ma polegać na obrzucaniu błotem, to mnie to już nie bawi.

Dlaczego w ogóle komentuję ten fakt? Ponieważ to od coachów dobrze wykonujących swoją pracę zależy, jak społeczeństwo będzie myśleć o tej grupie zawodowej.  Jeśli nikt nie dementuje, nie reaguje na głupoty wypisywane na ten temat, to idzie to dalej w świat. Warto poznać podstawowe fakty na temat coachingu, dowiedzieć się, czym jest, a czym na pewno nie jest, choćby po to, by nie być ignorantem.

Przeczytaj i błyśnij w towarzystwie 

Być może jako jedyny będziesz wiedział, czym coaching jest. Zrób to tym bardziej, jeśli znasz coacha, korzystałeś z usług coacha albo zamierzasz z usług coacha skorzystać. Te 10 punktów to podstawa, która da Ci nieco orientacji w tym terenie.

1.

Po pierwsze, coach nie jest doradcą życiowym. Coach nie doradza rozwiązań ani drogi, którą należy pójść. Nie mówi, jak żyć. W coachingu to klient jest najlepszym specjalistą ds. swojego życia. Coach natomiast słucha, zadaje trafne pytania i odzwierciedla klientowi jego stany, emocje i obawy. Podczas sesji coachingowych pomaga zrozumieć przeszkody na drodze do celu i wypracować zmianę, na której klientowi zależy. Używa do tego różnych technik, metod i ćwiczeń.

2.

Po drugie i kolejne, coaching to nie terapia, a coach to nie terapeuta. Coaching jest z definicji formą pracy krótkoterminowej. W praktyce to oznacza, że zwykle podczas 10 sesji można wypracować konkretną zmianę. Terapia z kolei jest długoterminowa – trwa dużo dłużej. Drugą istotną różnicą są ramy czasowe samego procesu: coaching jest osadzony na pracy tu i teraz, dzięki której można osiągnąć cel w przyszłości. Terapia bazuje głównie na doświadczeniach z przeszłości.

3.

Coach to nie to samo, co szkoleniowiec czy mówca motywacyjny. „Jesteś zwycięzcą”, mylnie wkładane w usta coachom, to kompletne nieporozumienie. Może się oczywiście zdarzyć, że coach oprócz coachingu zajmuje się np. szkoleniami czy public speakingiem. Tak samo jak może się zdarzyć, że fryzjer jest jednocześnie kierowcą Ubera. Ale to indywidualna sytuacja i raczej wyjątek niż zasada. Wrzucanie wszystkich do jednego worka, mylenie ról i zawodów wynika pewnie z tego, że są to stosunkowo nowe profesje. W tej sytuacji społeczeństwo potrzebuje wyedukowania, a nie nakręcania hejtu.

4.

Skuteczność coachingu leży w relacji coach – coachee (tak w coachingu nazywa się klienta). Dlatego tak istotne jest, aby coach potrafił zbudować atmosferę otwartości i zaufania. Z doświadczenia wiem, że postawa nieoceniająca i zaciekawienie drugim człowiekiem są tu po prostu niezbędne. Medytacja zen nazywa ten stan pielęgnowaniem umysłu początkującego. Bardzo lubię to określenie. Idealnie oddaje to, co bardzo przydaje się w tym zawodzie.

5.

Coaching nie jest dla wszystkich. Ta metoda pracy po prostu nie zawsze się sprawdza. Dlatego kiedy dzwoni do mnie nowy klient, proponuję mu najpierw darmową konsultację (właśnie dlatego, że nie chcę wyłudzać pieniędzy), podczas której rozmawiamy, czy temat, z którym przychodzi, nadaje się w ogóle na coaching. Ewentualnie zamiast konsultacji robimy tzw. sesję zapoznawczą. Zawsze też mówię, co jest możliwe, a co nie. Ponadto taka konsultacja czy sesja wstępna są świetną okazją do tego, by sprawdzić, czy między coachem a coachee jest nić porozumienia. Bo jeśli nie ma, są inne możliwości. Jest wielu klientów i wielu coachów – wszyscy mamy prawo wybierać relacje, które nam odpowiadają.

6.

Wiele osób, które słyszało o coachingu, kojarzy go albo z coachingiem zespołów, biznesowym albo z tzw. executive coachigiem, czyli coachingiem dla kadry zarządzającej. Tymczasem coaching ma jeszcze jedną ważną gałąź, life coaching, który pomaga „zwykłym ludziom” w obszarze osiągania celów życiowych. Bardzo często osoby, które poznały coaching na gruncie biznesowym, przychodzą również na sesje do tzw. life coacha, bo wiedzą, że na ich sukcesy biznesowe bardzo duży wpływ ma to, czy wiodą satysfakcjonujące życie prywatne i czy czują się spełnione w innych ważnych życiowych rolach. To w zupełności zrozumiałe – przecież dyrektor czy menedżer to tylko jedna z ról, a za nią stoi prawdziwy człowiek. Z emocjami. Pozostający w dobrym związku lub w złym związku. Mający aspiracje i marzenia, nie tylko zawodowe

7.

Jednym z filarów profesjonalnego przygotowania coacha jest etyka pracy. Dobry coach przestrzega zasad etycznych, a jego celem jest przede wszystkim dobro klienta. Np. coachowie akredytowani przez Izbę Coachingu czy certyfikowani przez ICF (i kilka innych organizacji na podobnym poziomie), zasady etyczne mają w jednym palcu. Niestety wielu (wanna be) coachom zarzuca się wyciąganie od klientów pieniędzy. Coach to zawód, oficjalnie wpisany na listę zawodów 1 lipca 2014 roku. Każdy, kto dobrze wykonuje jakiś zawód, powinien móc bez żadnych zarzutów być za swoją pracę godnie nagradzany. Pobieranie pieniędzy za sesję jest czymś innym niż wciskanie ludziom na siłę swoich usług. Żaden profesjonalny coach nie zaryzykuje dobra klienta i utraty swego dobrego imienia dla paru stówek więcej. Warto również dodać, że coachowie, podobnie jak terapeuci, podlegają obowiązkowej superwizji – co oznacza, że mają obowiązek korzystać z sesji mentoringowych i superwizyjnych u bardziej doświadczonych coachów. Z doświadczenia wiem, że to niezwykle istotne.

8.

Coaching to nie to samo, co rozwój osobisty, jednak coaching może być świetnym narzędziem do pobudzenia procesu rozwojowego, a coach – może być jednocześnie trenerem rozwoju osobistego (ale nie są to synonimy). Jeśli na sesji coachingowej coach dzieli się swoją unikalną wiedzą czy umiejętnościami, może np. dodać: „A teraz chwila mentoringu lub treningu”. To istotne, aby klient był świadomy tego, gdzie przebiegają granice coachingu. Mnie na przykład często zdarza się być proszoną na sesjach coachingowych o podzielenie się umiejętnościami komunikacyjnymi czy technikami pracy z ciałem (a ciało, warto dodać, jest siedliskiem naszych emocji i pomaga je lokalizować, nazywać i uwalniać, więc bardzo często takie metody wspierają proces coachingowy). Wtedy wchodzę w rolę trenera i wyraźnie to zaznaczam. Dzięki temu klient ma świadomość procesu. Potem, gdy będzie z kimś rozmawiał o coachingu, będzie mógł zgodnie z prawdą powiedzieć swojemu rozmówcy, czym coaching jest, a czym nie jest, i czym różni się od innych metod.

9.

Coach jest człowiekiem, ma swoje pasje, zainteresowania, życiowe doświadczenie. I cały czas się rozwija jako człowiek. Gdy do tego coach jest ciekawą osobą, o wszechstronnych zainteresowaniach, klient może na tym tylko zyskać. Tak jak w życiu – kontakt z takim człowiekiem jest po prostu inspirujący. Jednak ponownie: patrz punkt 8. Gdy coach dzieli się z klientem swoim doświadczeniem, warto, żeby to zaznaczył – tak by klient miał świadomość, w jakim momencie procesu się znajduje.

10.

Na koniec warto podkreślić, że coach nie wykonuje pracy za klienta. Efekt coachingu zależy od wielu czynników, a absolutnie podstawowymi są tutaj: profesjonalne przygotowanie coacha i gotowość klienta na zmianę. Jednak coach nie bierze odpowiedzialności za to, czy klient skorzysta z jego czasu i wiedzy – on bierze odpowiedzialność za siebie. A klient za siebie. I tak powinno być. To od zaangażowania klienta zależy, co i w jakim czasie osiągnie. Jak mówi stare przysłowie, można zaprowadzić konia do wodopoju, ale nie można się za niego napić.

Mam nadzieję, że przynajmniej tych kilka punktów pomoże tym z was, którzy szukają rzetelnych informacji na temat coachingu. Jeśli masz jakieś pytanie, możesz zadać je pod postem lub skontaktować się ze mną osobiście. 

Komentarze

komentarzy

Odpowiedz